Emocje
Uwalniaj emocje!
Wchodząc w traumy z przeszłości czy pracując nad bieżącymi sprawami nie duś emocji w sobie.
Zamiatanie ich pod dywan daje chwilową ulgę ale one spod tego dywanu dalej krzyczą i wychodzą co jakiś czas. Jeśli nie rozprawisz się z danym tematem do końca to będzie powracał i blokował Cię w codziennym życiu.
Uwalniaj emocje. Jeśli pojawi się płacz rozpaczy to pozwól sobie na wyjście tej emocji w całości. Mimo iż przez moment gdy ona się pojawia jest źle, niewygodnie i wręcz rozdziera Cię od środka… wiesz że to tylko moment. Pozwól sobie na ten moment.
Emocje nie są stałe. Jeśli masz nerwy to czy jesteś tymi nerwami każdego dnia 24 godziny na dobę? Czy jeśli śmiejesz się z jakiegoś dowcipu to ten śmiech jest Tobą bez przerwy, stale i trwale? No nie. Emocje przychodzą i odchodzą, jak chmury na niebie. Emocje, jak i myśli zresztą, są ulotne, raz są, raz znikają… ale TY jako istota dalej trwasz.
Jeśli potrzebujesz ryczeć jak dziecko to rycz, wyrzuć tą energię z siebie.
Tak, emocja to też energia. Zamieciona pod dywan, tłumiona, zaduszana żeby nie wyszła bo jest nieprzyjemna gromadzi się w Tobie. Jeśli rozumiesz już jak działają energie to wiesz o czym mowa a jeśli nie to po prostu zwizualizuj sobie ciemną chmurę energii która nazywa się jak emocja która Cię blokuje, domaga się wyjścia lub nad którą pracujesz. Wyobraź sobie że ta ciemna chmura energii gromadzi się w Twoim ciele za każdym razem kiedy jej nie uwalniasz na nowo. Ona wybija co jakiś czas a ty ją dalej dusisz… i ona rośnie…
Co z nią zrobić? Uwolnić!
Najprościej… jeśli pojawi się wkurw czy smutek czy żal czy poczucie straty czy strach czy cokolwiek co chce wyjść w procesie oczyszczania swojej podświadomości pozwól aby ta energia ogarnęła Cię w całości. Nie gromadź jej, nie baw się jak plasteliną, nie przesuwaj gdzieś gdzie z pozoru będzie mniej uwierać… niech wyjdzie! Pozwól żeby rozeszła się po całym ciele.
Zwizualizowana chmura energii pod nazwą np. rozpacz… wywołana emocja jakimiś wspomnieniami, traumą, bezsilnością… niech Cię ogarnie. Fizyczne objawy nie spowodują pęknięcia serca, zawału czy wylewu (chyba że już z tymi fizycznymi tematami kiepsko i jesteś na granicy wytrzymałości mięśnia sercowego czy żył, to ostrożnie, na raty). Niech na tą jedną chwilę przepełni Cię ta rozpacz w całości. Niech rozejdzie się po kościach, włosach, paznokciach… podkręć ją i pokaż jej swoją odwagę że stać Cię na zmierzenie się z nią.
Zadziała to jak wypacanie się na siłowni. Wkładasz na chwilę trud i wysiłek po to aby wypocić z siebie nadmiar ciężaru. Tak samo jest z emocjami. Nie blokuj ich tylko wypuszczaj.
Potrzebujesz ryczeć to rycz, potrzebujesz dostać padaczki śmiechu to śmiej się jak dziecko aż do bólu mięśni brzucha… niech to wszystko wychodzi, uwalnia się i idzie w świat żeby nie gniotło Cię od środka.
Podczas regresji czy głębokich medytacji (w sumie jedno i to samo) bardzo często spotyka się zderzanie się z emocjami podczas oczyszczania podświadomości. Zawsze należy na nie sobie pozwolić i je wypuścić. To jak wata między organami wewnętrznymi… zaburza, przeszkadza… zwyczajnie uwiera.
Zawsze po wypuszczeniu emocji następuje uczucie ulgi. To dobry znak.
Wchodząc w coś raz a konkretnie, z odwagą w sercu i pełnym przekonaniem że nic Ci nie grozi uwalniasz się od tego. To jak niezapłacony mandat czy remont mieszkania.
Niezapłacony mandat wisi gdzieś nad Tobą (w przenośni oczywiście) i męczy za każdym razem gdy myślisz o swoich finansach. Im dłużej z tym zwlekasz tym bardziej dogniata świadomość że lada moment przyjdzie Ci wezwanie od komornika i będzie przymus zapłacenia od razu.
Po zapłaceniu mandatu następuje ulga. Delikatna, chwilowa ale ulga.
Tak samo z remontem mieszkania. Podczas remontu jest dużo kurzu, pyłu, syfu i dziadostwa. Zamieszanie, bałagan, hałas, dyskomfort bo zaburzone jest normalne funkcjonowanie do którego jesteś przyzwyczajony. Ale ten remont jest konieczny i to zamieszanie z nim związane też jest potrzebne przez chwilkę tylko po to żeby po zakończeniu procesu remontu mieć swoje wymarzone wnętrze, ulgę, piękno i radość spokoju życia w piękniejszym śwrodowisku.
Dokładnie tak jak z przerabianiem programów, traum, przekonań. Chwila zamieszania i wysiłku po to żeby za chwilę było pięknie.
Warto tutaj wziąć się za robotę raz a konkretnie a nie maznąć po ścianie farbą i co chwila do tego wracać robiąc poprawki. Wejść, rozprawić się do końca i cieszyć się ulgą i lekkością.
– Adrian Porada