Etapowość życia
Etap.
W nieustającym ruchu energii, kręcącym się ciągle koła życia czy nawet ruchu zdarzeń na przestrzeni ciągle wszystko rządzi się etapowością.
Najprościej:
Rodzimy się. Przechodzimy przez ETAP niemowlęcy, dziecięcy, nastoletni, dojrzały, średniego wieku aż po starość i śmierć.
Przyroda… na wiosnę ożywa, rodzi się na nowo co roku, w lato przekwita i daje owoce, na jesieni powoli się zamyka, z pozoru obumiera żeby „przespać” zimę do następnego cyklu.
W związkach też mamy etapy od poznania się, szaleńczego zakochania i dyskoteki hormonalnej w głowie, po usiądnięcie na tyłku. Po 3-4 latach kończy się etap poznawania siebie nawzajem i udawania przed sobą lepszej wersji niż się jest.. a dalej jak kto woli
ile ludzi, tyle scenariuszy.
Przygotowanie posiłku też się rządzi swoimi etapami. Od pomysłu, przez zakupy, pokrojenie, ugotowanie, doprawienie aż po podanie posiłku i zjedzenie. Idąc dalej też mamy etapy od przeżucia jedzenia, poprzez połknięcie, strawienie w żołądku, dalsze etapy jelitowe aż po końcowy
Edukacja ma swoje etapy. Rozwój świadomości ma swoje etapy. Wszystko rządzi się etapowością.
Mówi się że nic nie trwa wiecznie. Nawet piramidy kruszeją, stare grody i zamki się rozsypują. Państwa upadają, religie ewoluują, rzeki zmieniają swój brzeg, wody niby się podnoszą, gleby są wyjaławiane, surowce się kończą, epoki przemijają… wszystko jest etapem.
To samo dotyczy codziennego i indywidualnego postępowania. Rozwoju. Nauki. Poznawania siebie. Raz poznajemy siebie w etapie nastoletnim. Innym razem jako rodzic.
Raz przechodzimy etap frustracji a raz błogiego spokoju. Raz emocje nami targają a raz to my nad nimi panujemy. Raz mamy etap gdzie ciemna strona wychodzi a ego się uwalnia a innym razem jesteśmy aniołami na ziemi po wyciągnięciu wniosków z poprzednich etapów.
Każdy etap to tylko etap. Etap na smutek i etap na radość. Etap na złość i na szczęście. Etap skupiania się ciągle na kimś i etap pracy nad sobą. Etap pracoholizmu i etap życia rodzinnego.
Nawet tydzień dzieli się na etapy. Dzień dzieli się na etapy.
Więc dlaczego tak bardzo boisz się pozwolić sobie na zaistnienie niektórych etapów wiedząc że to nie trwa wiecznie? Jeśli potrzebujesz pójść w jakąś skrajność… idź w nią, wejdź w to i poznaj siebie w tym konkretnym etapie życia. Nic nie zostanie na wieczność jeśli ciągle ewoluujesz, obserwujesz siebie i wyciągasz wnioski z każdej sytuacji. Od poważnej i traumatycznej po każdą błahą dnia codziennego.
Pozwalaj sobie na etapy. Nie siłuj się z nimi. Mamy takie dziwne przekonania że jak coś się zmienia to zostanie w nas lub z nami na zawsze. Doszedłem już do wniosku że tak nie jest. Z każdego etapu coś w nas zostaje. Z każdego wniosku coś w nas zostaje.
Jeśli przed Tobą jest etap odpuszczania to wejdź w niego na 100% bo to potrwa tylko chwilę. Jeśli jesteś w etapie lęku przed tym że Cię przerośnie bo jest masa wiedzy do zdobycia, tyle dziedzin do ogarnięcia, tyle traum i programów do usunięcia, rozwiązania, uzdrowienia… łolaboga ile to pracy… pozwól sobie rozłożyć to na etapy. Czas i tak mija, czy coś ze sobą robisz czy nie. Nie wszystko naraz. Etap za etapem. Krok po kroku.
W końcu każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku i z tychże małych kroków się składa.
Jeśli masz obrany cel i wiesz już że nie cel sam w sobie jest najważniejszy a droga która prowadzi do niego to pozwól sobie na przejście przez każdy z drobnych etapów kierujących Cię do wyznaczonego etapowego celu.
Jeśli Twoim celem jest budowa domu to wiesz doskonale ile to wysiłku i pracy wymaga aby takowy postawić. Z ilu etapów się to składa. Od pozyskania środków, przez znalezienie działki, plany, pozwolenia, materiały, ekipa, etapy samego procesu stawiania domu od fundamentów po dach, etapy wykończenia wnętrz, umeblowania, przeprowadzki aż do finalnego zamieszkania. I co? To koniec? No nie.. to też był tylko etap. Etap budowy domu. Idziesz dalej.
Całe nasze życie to etapy. Cały nasz rozwój to etapy. Wejdź w nie. Pozwól sobie na nie. Bo to właśnie te małe kroki Tworzą ścieżkę Twojego życia. Twoje własne przygody. Twoją opowieść o Tobie.
Dzięki etapom i świadomemu wchodzeniu w nie najlepiej poznajemy samych siebie. Sprawdzając się na każdym z nich. Poznając siebie, swoje zachowania, poznając lub przekraczając granice swoich możliwości. Budując własne poczucie wartości po przebyciu każdego z nich.
Chcesz się bać? Wejdź w ten etap. Chcesz się martwić. Wejdź w to i rozgryź o co tam chodzi. Chcesz odpuścić czy wybaczyć? To też nie jest praca na całe życie. To tylko etap przerobienia pewnych tematów. Wybaczanie, odpuszczanie, akceptacja… to też nie jest wieczna praca która ma Ci zająć głowę na resztę życia. To tylko etap przerabiania tych tematów. Nie podróż na resztę życia z wysiłkiem wchodzenia w ciężkie emocje i wspomnienia. To jest tylko na chwilę. Do uwolnienia i już.
Krok po kroku… etap po etapie… nawet od skrajności w skrajność… to wszystko TYLKO etapy.
Jaki teraz masz etap?
– Adrian Porada